opowiadanie “żołnierz”

Marian siedział sam w pokoju. Było ciemno. Zastanawiał się nad swoim życiem. Był uwięziony. Mówił sam do siebie.

Marian: Dlaczego złapali właśnie mnie? Mam dużego pecha w życiu. Zawsze coś idzie nie tak jak powinno.

Do pomieszczenia wszedł jakiś obiekt. Był to robot – strażnik.

Strażnik: Dlaczego mówisz sam do siebie? Zabraniam Ci tego. Musisz odsiedzieć aż zrozumiesz swój błąd.

Marian: Nie mam rozrywki. Chcecie żebym tutaj zwariował? Co to za kara?

Strażnik: Ja wykonuję tylko polecenia dowódców. Zabraniają Ci kontaktować się z pozostałymi.

Marian: Tutaj nikogo nie ma. Mówię sam do siebie. Dlaczego mnie niepokoisz?

Strażnik: Zrobiłeś coś złego. Teraz odsiedzisz wyrok.

Marian: Zostałem tutaj uwięziony bez procesu.

Strażnik: Z dowódcami się nie dyskutuje. Wiedzą co robią.

Marian: Mam taką nadzieję. Lepiej dajcie mi jakąś rozrywkę. To nieludzkie warunki odsiadki.

Strażnik: Zabrania się dyskusji z kierownikami. Nie masz prawa do rozmowy. Czas na obiad. Za chwilę podam Ci jedzenie.

Robot wyszedł z celi. Za chwilę pojawił się, podając posiłek.

Robot: Musisz zjeść. Za chwilę wrócę.

Marian jadł bardzo szybko. Był głodny. Po chwili robot znowu się pojawił.

Strażnik: Proszę podać naczynia. Dostałem nowe polecenie. Musisz spotkać się z księdzem. To jest realizowane w celu uspokojenia sumienia.

Marian: Świetnie. Macie nawet księdza. Nie spodziewałem się tego. Mam nadzieję, że ta wizyta będzie owocna.

Minęły dwie godziny. W końcu ktoś wszedł do celi. Był to ubrany na czerwono ksiądz. Na tej planecie wszystko było inne, niż na Ziemi. Marian przyzwyczajał się do nowych warunków. Był zaskakiwany co chwilę nowym zjawiskiem. Zastanawiał się nad spotkaniem. Nie wiedział jak się zachować.

Ksiądz: Przychodzę w imieniu dowódców. Celem spotkania jest uspokojenie Twojego sumienia. Pomodlimy się. Wstań i wypowiadaj słowa po mnie.

Modlitwa była podobna do tej znanej z Ziemi. Jednak zawierała odniesienia do technologii, robotyki i władców planety. To było małe pranie mózgu. Ksiądz zostawił mu książkę elektroniczną. Zainstalował ją w jego komputerze. Marian był ciekawy co to za wynalazek. Na Ziemi czytał wiele książek, ale tutaj wszystko było inne.

Marian: Czy ktoś do mnie dołączy? Dlaczego mam siedzieć w samotności?

Marian przewidział przyszłość. Do jego celi dołączyła kolejna osoba. Była to kobieta – cyborg.

Marian: Witam. Dlaczego tutaj siedzisz?

Kobieta: Siedzę? Złapali mnie na mieście i przyprowadzili tutaj. Nie wiem dlaczego. Sądy na naszej planecie są wyjątkowo skorumpowane. Ktoś najwyraźniej życzył sobie mojej śmierci.

Marian: Mówisz, że sądy są oszukane?

Kobieta: Nie wiem czy nas podsłuchują. Pewnie tak. Może lepiej nie rozmawiajmy ze sobą.

Marian: Co gorszego może nas spotkać? Wyślą nas na tortury?

Kobieta: Na Xanie wszystko jest możliwe. Tutaj trafiają wyjątkowe ofiary z Ziemi.

Marian: Mówisz o ofiarach, czyli ludziach pechowych?

Kobieta: Możesz tak to nazywać. Dla mnie wszyscy z Ziemi to ofiary.

Marian: Dlaczego oni nas tak nienawidzą? Starają się zniszczyć naszą planetę?

Kobieta: Oni traktują nas jak przedmioty. Chcą dowiedzieć się kim jesteśmy i co zamierzamy. Kieruje nimi strach. Przez długi czas próbowałam zrozumieć, dlaczego mnie tutaj sprowadzili. Obudziłam się z nowym programem. Ktoś najwyraźniej życzył sobie takiego obrotu sprawy. Tutaj żyją bardzo podłe stworzenia. Lepiej mnie wysłuchaj do końca.

Marian: Mówisz bardzo ciekawie. Próbowałem dojść do tego samego, ale mi się nie udało. Chyba mam wgrany inny program albo coś namieszali w mojej elektronice. Cyborgi mają chyba większe możliwości.

Kobieta: To zależy w jakiej dziedzinie. Na Ziemi instaluje się najnowsze dostępne programy. Na tej planecie jesteśmy wielkim zjawiskiem. Chcą nas chyba wykorzystać do misji. Mają wiele problemów. Szczególnie z sąsiadami. Prowadzą wojny.

Marian: Czyli jesteśmy tylko pionkami w wielkiej grze? Myślałem, że zostaniemy zabici. To tylko takie gadanie? Chcieli nas sprawdzić? Co zamierzają dalej?

Kobieta: Tego nie wiem do końca, ale spodziewam się raczej czegoś złego. Nie wiem dlaczego wybrali właśnie mnie do tej rozmowy. W tych więzieniach żyje dużo więcej cyborgów.

Marian: Może to zbieg okoliczności?

Do celi wszedł ten sam robot.

Strażnik: Zostaniecie przetransportowani do innego obiektu. Proszę zabrać swoje rzeczy i ustawić się przodem do drzwi. Przejmuje was drugi robot.

Marian był zaskoczony. Nie wiedział czego się spodziewać.

Robot: Zakazuje się rozmowy. Będziecie poinformowani na miejscu. Wszystko zostanie ukryte. Nakładamy wam opaski na oczy. Nie możecie poznać naszej bazy to ściśle tajne.

Marian bał się. Zastanawiał się, czy prowadzą ich na śmierć, czy może po prostu przechodzą do celi o większych wymiarach. Było trochę ciasno. Teraz jednak ich życie miało się zmienić. Czekało ich coś więcej, niż życie. Nie wiedzieli jednak gdzie są. Ktoś zaczął do nich mówić.

Mężczyzna: Będziecie brać udział w nowym projekcie Xanu. Wasze systemy zostaną zresetowane. Nie ma potrzeby wam tego tłumaczyć. To bezbolesny proces. Wszystko zostanie zapomniane. Zyskacie nową tożsamość.

Marian obudził się. Nie było przy nim tej kobiety. Niczego nie pamiętał. Nagle podszedł do niego jakiś robot. W jego systemie paliło się zielone światło. To był przyjaciel.

Robot: Michał, przygotuj się. Wybieramy się na kolejną misję. Celem jest zlikwidowanie pewnej kobiety. Zrobiła wiele złego na naszej planecie.

Marian: Dobrze. Taki jest cel stwórcy. Kiedy ruszamy?

Robot: Za dziesięć minut będziemy w statku. Zmierzamy do zakazanej strefy. Zostaniesz tam zostawiony w celu wykonania zadania najwyższej wagi.

Marian znajdował się na nieznanym terenie. Miał zlikwidować pewną kobietę-cyborga. Niczego nie pamiętał. Polecenia wydawały się proste do zrozumienia. Jako członek załogi miał swoje obowiązki. Musisz je wykonać, bo tak karze dowództwo. Zobaczył jakiś obiekt. Był to jednak tylko cień budynku. Wieżowce były ogromne. Na tym terenie działała mafia Xanu. Nie przejmowali się życiem jakiegoś samotnego człowieka. Zaczęli się zbliżać. Wszędzie były kamery. Czy dowódcy życzyli sobie zlikwidować mafię? Tego Marian nie wiedział.

Mafiozo: W końcu jesteś. Gdzie jest aplikacja?

Mafiozo przyglądał się Marianowi bardzo długo. Minęło kilkanaście minut w ciszy. Szef mafii podszedł do Mariana i zaczął podłączać swój kabel. Po chwili zaczął mówić.

Mafiozo: Doskonale. Takiego człowieka potrzebowaliśmy. Masz bardzo nowoczesny komputer. Przydasz się w naszej rodzinie.

Marian rozumiał sytuację. Odpowiedział po chwili.

Marian: Oczywiście. Postaram się zaspokoić wasze ambicje.

Mafiozo uśmiechał się i pokazał ręką w kierunku budynku.

Mafiozo: Tutaj znajduje się nasza siedziba. Muszę wgrać Ci kilka nowych plików. To bardzo ważne. Na pewno wiesz co się szykuje.

Marian pokiwał głową w geście zrozumienia. Wiedział o co chodzi. Myśli krążyły w jego głowie bardzo szybko. Pojawiały się kolejne cele. Widział w swoim komputerze wizję kolejnego tygodnia. Spędzi go z rodziną mafijną. Nie wzbudzało to w nim żadnych emocji. Wykonywał polecenia swojego komputera.

Mafiozo: Poznasz naszych ludzi. To bardzo ważne. Mamy kontakt z twoim przełożonym. Ta misja jest wyjątkowo ważna dla losów naszej planety. Cyborg, którego ścigamy, namieszał w naszej strukturze. Musimy go zlikwidować.

Marian nie myślał nad tym co powiedział mafiozo. Zastanawiał się jaki będzie kolejny cel, ale nie miało to dla niego większego znaczenia. Był członkiem rodziny. Musiał się przystosować i realizować misje.

Mafiozo: Czy masz jakieś pytania, Michał?

Marian: Co zmieniliście w moim systemie?

Mafiozo: To tajemnica. Najważniejsze, że zyskasz nowe możliwości. Nie mogę ci powiedzieć.

Marian: Jeśli taka jest wola mistrza.

Mafiozo: Mam jednak dla Ciebie niespodziankę. Poznasz nową partnerkę. To cyborg.

Marian: Świetnie. Kiedy ją zobaczę?

Mafiozo: Cierpliwości.

Mafiozo wskazał ręką na kolejny budynek.

Mafiozo: Pójdziemy na nasz poligon. Pokażę ci parę rzeczy.

Marian: Bardzo dobrze.

Mafiozo, jego ludzie oraz Marian ruszyli w stronę czarnego budynku w kształcie koła. Wyglądał bardzo dziwnie. Marian to zauważył. Na pozostałych nie robiło to wrażenia. Przyzwyczaili się do nowego architekta. Miał bardzo ciekawe pomysły. Kiedy byli w środku, Marian nie mógł uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Wszystko było złote – złota broń, roboty, ściany. Raziło go to w oczy.

Marian: Dlaczego tutaj wszystko jest złote?

Mafiozo: To ruch strategiczny. Chcemy przywiązać ludzi do naszej organizacji. Lubią kiedy wszystko jest drogie.

Marian: Nigdy czegoś podobnego nie widziałem.

Mafiozo: Taki był cel. Jednak mamy coś do zrobienia. Poznasz naszą broń i wyszkolimy cię do kolejnej misji.

Marian spędził wiele tygodni na poligonie mafii. Czas mijał bardzo szybko. Poznawał nową broń i wyposażenie. Wgrano mu nowe aplikacje odpowiedzialne za prowadzenie wojny. Miał być gotowy do wykonania misji na Ziemi. Mafia była powiązana z rządem Xanu. Robili różne zadania, których celem było podporządkowanie sobie Ziemi. Jednak Marian o tym nie wiedział. Jego komputer podpowiadał co ma robić. Celem było zlikwidowanie celu na Ziemi. Według instrukcji była to groźna psychopatka. Partnerka Mariana była spokojna. Pasowała do otoczenia. Miała wgrany nowoczesny system. Nie było miejsca na błędy, czy głupie pytania. Wszystko było pod kontrolą mafii. Cyborgi i ludzie wykonywali zadania postawione przez elektronicznego nadzorcę. W razie buntu, wykonywany był ostateczny proces – zagłada. Marian wiedział o tym. Nie miał wyjścia. Musiał pracować z mafią. Sterowali nim jak chcieli. Jego pamięć była pod kontrolą.

Mafiozo: Czas na najważniejszą misję twojego życia. Musisz zlikwidować ważny cel. Wszystko pokazuje twój komputer. Wysyłam ci dodatkowe informacje. Otwórz komputer. Zobaczysz nowe polecenia i ostrzeżenia. Ten obiekt jest bardzo niebezpieczny. Nie możesz jej słuchać. Dlatego instalujemy pewne dodatkowe zabezpieczenia. To dla twojego dobra. Wiesz, że Xan ma przed tobą ważniejsze cele. Realizujemy wielki plan. Dowódcy wiedzą co robią. To wszystko jest ukryte przed nami, ale wiemy, że nasz ojciec Xanu wie lepiej. Zawsze wskazuje nam właściwą drogę.

Minęło parę dni. Marian znajdował się w statku i leciał na Ziemię. Towarzyszyły mu tylko roboty mafii. Były dobrze zaprogramowane. Wszystko miało swój cel. Marian miał zrealizować ważną misję.

Robot: Jesteśmy na miejscu. Obiekt znajduje się dwieście metrów stąd na północ. Wszystko masz w swoim komputerze. Życzymy powodzenia. Po wykonaniu misji otrzymasz kolejne instrukcje.

Marian został umieszczony na Ziemi. Roboty odleciały w stronę Xanu. Miały wrócić w odpowiednim momencie. Nie chcieli ryzykować rozpoznania przez ziemskie systemy ostrzegawcze. Ziemia była przygotowana na wiele niebezpieczeństw, ale Marian o tym nie wiedział. Miał zrobione pranie mózgu. Wszystko dyktowała mu elektronika.

Marian: Stój, bo zginiesz!

Kobieta: Co mi zrobisz? Dlaczego mam się ciebie bać? Nie zrobiłam niczego złego? Wcześniej byłeś inny.

Marian nie rozumiał o czym ona mówi. Na jego ekranie świeciła się na czerwono i była oznaczona jako główny cel. Musiał ją zlikwidować. Wyciągnął pistolet laserowy z kabury. Wymierzył w stronę kobiety.

Kobieta: Zwariowałeś? Przecież mnie znasz. Co oni ci zrobili? Wypuścili nas z więzienia. To dla nich rozrywka. Obserwują nas teraz.

Marian wiedział jak skończy się słuchanie wroga. Nie mógł ryzykować. Był tylko pionkiem w rękach wielkich ludzi. Odpowiedział jednak.

Marian: Zginiesz, ponieważ złamałaś prawa Xanu. Za współpracę z rebeliantami grozi ostateczna opcja, czyli śmierć. Nie możesz nic zrobić, aby cofnąć czas. Wszystko zostało przepowiedziane. Odpowiedni ludzie i roboty pracują nad pokojem międzygalaktycznym. Likwidujemy cele, aby żyło nam się lepiej. Nie uciekaj, jestem szybszy.

Kobieta: Boże! Pomóżcie mi!

Marian wycelował w kobietę i pociągnął za spust. Obiekt padł bez życia. Miała dziurę w brzuchu na kilka centymetrów. Widać było jej wnętrzności. Nagle Marian się obudził. Znajdował się w tej samej celi co poprzednio, ale nie było z nim nikogo. To był tylko zły sen. Do jego pomieszczenia podszedł robot.

Robot: Wyrok odbędzie się za sześć godzin. Módl się o bezbolesną śmierć.

Marian był zrozpaczony. Został złapany przez armię wroga. Xan był jego przekleństwem. Jako rebeliant nie mógł liczyć na szacunek. Został zabity, a jego ciało rozszarpały wielkie gudaki – podobne do ziemskich hien stworzenia. Została tylko czerwona plama. Kości znajdowały się w układzie pokarmowym tych bestii. To był koniec jego fantazji. Został pokonany przez wrogów i nie miał żadnych szans. Takie jest życie.

Dodaj komentarz